Array ( ) blog Stysi - bloog.pl
Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 117 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Początek Szarego Szeregu c.d 38

środa, 08 grudnia 2010 16:38

Część 39.

 

 Gabrysia zamarła. Nie wiedziała, co ma zrobić. Nie mogła tak po prostu stać. Jak zacznie krzyczeć to ją zastrzeli. W końcu coś wymyśliła.

 - Stówa na ziemi – krzyknęła i gdy Rosjanin popatrzył na podłogę ona uciekła.

 - Uciekajcie1 – krzyknęła jeszcze i sama wybiegła z budynku. W domu była chyba w pięć minut. Gdy wbiegła do mieszkania zobaczyła, że na stole leży przewrócona świeczka i pali się obrus.

 - Jezus Maryja, pali się! – Krzyknęła i podbiegła do „paleniska” chwyciła koc i przykryła nim świeczkę.

 - O Boże, mój ulubiony obrus – powiedziała Beata.

 - Trzeba było go pilnować…

 - Co prawda to prawda. A jak tam na akcji?

 - Nie przypominaj. Całe szczęście, że wymyśliłaś to z tą stówą na ziemi.

 - Co? Jaką stówą? Aha, ale ja tylko żartowałam, chacha.

 - Te twoje żarty uratowały mi życie!

 - Aha, to ja. Ja idę do kuchni.

 - Ale kuchnia jest na lewo.

 - Aha, no tak. Wiem.

 „ Nie wiedziałam, że najrozsądniejsza osoba po Helenie i mnie zwariuje w jeden dzień” – pomyślała Gabrysia i poszła do Heleny.

 - Helena, jesteś? – Zawołała, gdy weszła do jej mieszkania.

 - Koło pieca! – Usłyszała.

 - Gdzie? A już cię widzę. Wiesz, że Beata zgłupiała?

 - Co? Niby, czemu?

 - Myli pokój z kuchnią.

 - To, co? Na stole gotuje, chacha.

 - Boże, jaka ty jesteś Gabrysia – nagle powiedziała Julia.

 - Co? Jaka niby? – Zapytała zdziwiona Gabrysia.

 - Coś ci powiem, ale w mieszkaniu.

 Gabrysia i Julia poszły do mieszkania.

 - Popatrz się. Ma nowy pierścionek! – Powiedziała Julia.

 - Ahaaaaaa, to ja już wiem.

 - Jak się chce wiedzieć tak naprawdę to trzeba dążyć do tego by to sprawdzić. Jak nie sprawdzisz to nigdy się niczego nie dowiesz. Ja sprawdziłam i już wiem.

„ Nieźle się nagadała” – pomyślała Gabrysia.

 - Cześć Beata – powiedziała Gabrysia.

 - Co? Aha, no hej – powiedziała Beata. Gabrysi chciało się śmiać.

 - Ładny pierścionek.

 - Jaki pierścionek? Aha ten… fajny nie?

  - No bardzo ładny, śliczny.

 - O co ci chodzi? – Zaśmiała się Beata. – Co już narzeczoną nie można być?

 - No czekałam na to!!!

 - A co? Zazdrościsz? Chacha.

 - Chacha.

 - Apropo’s jaka jest następna akcja?

 - Beatko, przecież jeszcze nie było następnego spotkania!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Początek Szarego Szeregu c.d 37

wtorek, 07 grudnia 2010 19:34

Część 38.

 

 Marysia poszła do Heleny. Robiła coś wtedy przy piecu kuchennym.

 - O, Maria! Jak ja cię dawno nie widziałam! – Powiedziała z uśmiechem Helena.

 - Kopelat! – Powiedziała Maria.

 - Cześć Marysiu! – Powiedziała Aldona.

 - Hej Aldona, tyś jak Fiona!

 - Co? Jaka Fiona? – Zapytała Aldona.

 - Chacha – śmiała się Helena.

 - Ja znikam – powiedziała Marysia i skierowała się do drzwi.

 - Czekaj, czekaj!!! – Zawołała Aldona i wyszła razem z Marysią. Poszły po Julię. Potem ruszyły w miasto.

 - Pomyśl sobie ile rzeczy by się nie wydarzyło gdyby nie wojna… - powiedziała Marysia.

 - To, co? Chyba nie powiesz, że się cieszysz z wojny! – Obruszyła się Aldona.

 - Nie, ale byśmy się nie poznały!

 - No fakt Dona – powiedziała Julia,

 - Zawsze myślałam, jak to było, gdy była pierwsza wojna. Teraz już wiem.

 - Ach… Co będzie, gdy się wojna skończy? – Zapytała Julia.

 - No, co? Wszystko będzie jak dawniej – powiedziała Aldona.

 - Nic już nie będzie jak dawniej! Nawet nie wiem, gdzie teraz jest mój tata!

 - A ja nawet nie wiem, gdzie jest teraz moja mama…

 - No właśnie! Opowiedz coś o sobie – powiedziała Marysia.

 - Co niby?  Mam trójkę rodzeństwa…

 - Szczęściara, ja jestem jedynaczką – powiedziała Maria.

 - Też bym tak chciała mówić, jestem najmniej ważna w tej rodzinie. Aldono to, Aldono tamto. A dziękuje to nigdy. Ja też bym chciała, chociaż raz być doceniana. Jak któreś z mojego rodzeństwa zrobiło raz to, co ja robię codziennie to jest wychwalane, a ja? Miałam tego dosyć. Bardzo dobrze znałam się z miejscową fryzjerką, hihi. Fryzjerką, czyli Beatą. Jak się zaczęła wojna to byłam akurat u niej byłam i jakoś tak dołączyłam do Polski Podziemnej. Dzięki Beacie.

 - Acha. Smutne – powiedziała Julia.

 - Dziewczyny, załóżmy klub! – Powiedziała Marysia.

 -  Jaki klub?

 - Najlepszych przyjaciółek! Nigdy się nie rozdzielimy, dobrze?

 - Oczywiście! – Wykrzyknęła Aldona.

 - A… A Aniela? - Zapytała Julia.

 - To przeszłość, w ogóle wątpię w to, że tu wróci – powiedziała Marysia.

 - Hm… to trochę smutne. Najlepsze przyjaciółki, a teraz…

Marysia tylko wzruszyła ramionami. Było jej smutno, że nie ma tu anieli. Faktycznie były najlepszymi przyjaciółkami. Przypominała sobie jak wpadły do Żelaznej Bramy. Jak wyjeżdżała.

 - Chacha, pamiętasz jak się poznałyśmy? – Zapytała Julkę Marysia.

 - No pewnie, a wy jak się z poznałyście?

 - Przez Polskę Podziemną!

 - No, szłaś z listami – powiedziała Aldona.

 Dziewczynki doszły do pierwszego stanowiska Heleny, Marysi i Julki. I z niedowierzaniem zobaczyły, że ktoś tam mieszka. Zadziwiło ich to, więc zapukały na drzwi i otworzyła im… córka piekarza


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Początek Szarego Szeregu c.d 36

poniedziałek, 29 listopada 2010 21:06

Część 37.

 

 Gabrysia przygotowywała się na akcję, gdy przyszła Marysia i powiedziała jej, że pada śnieg.

 - Nie wiedziałam, że pada – powiedziała.

 - Dziwię się, że wiesz, że jest wojna – powiedziała z ironią Marysia.

 - Chacha, bardzo śmieszne.

 - Jak napada to będzie fajowsko.

 - Jak będzie?

 - Fajowsko, czyli fajnie.

 Gabrysia dziwnie na nią spojrzała.

 - Podobno mamy nowego człowieka – powiedziała ubierając granatowy kapelusz.

 - Sprawdzony? – Zapytała Marysia.

 - Tak. Już od dawna z nami współpracował, ale nie na całego.

 - Aha.

 - Ja już lecę, papa.

 - Żegnaj Genia świat się zmienia.

  - Jaka Genia?

 - No Genia Gabrysia, to samo.

 - Taaak, Maria i Marianna też.

 - Nie porównuj mojego pięknego imienia do odnośnika imienia Marian.

- Chacha.

 Gabrysia poszła na akcję, a Marysia poszła do Zosi. Gdy Gabrysia wyszła z kamienicy zobaczyła, że faktycznie pada śnieg. Ale nie delikatne płatki tylko coś typu granulki.

 - Cześć Gabryla – powiedział Waldek.

 - Cześć, żeby wreszcie były święta.

 - Dlaczego?

 - Eee, bo potem styczeń, luty i już marzec. A jak wiosna to cieplej, niech to szlag, czy musiał spaść ten obrzydliwy śnieg.

 - Śnieg jest fajny.

 - Jaaa, do Marysi. Ona też „kocha” zimę.

 - Wiele jest takich ludzi.

 - Chodź już. Bo zaraz zamarznę.

 Gabrysia i Waldek wyszli naprzeciw Jackowi, cały czas dyskutowali o zimie, chociaż był listopad.

 - Cześć Jacek – powiedziała Gabrysia – czy ty też jesteś zwolennikiem zimy?

 - A czemuż by nie! – Odpowiedział Jacek.

 - O Boże, chyba tylko Helena mi została.

 - A Helena jest czegokolwiek zwolenniczką? – Zaśmiał się Waldek.

 - Chacha, tak PESYMIZMU – odpowiedziała Gabrysia.

 Doszli do miejsca pobytu Czerwonych.

 - Niezła rudera – powiedziała Gabrysia.

 - Gdyby tylko ruderowy w niej mieszkali! – Powiedział Jacek. Weszli do środka.

 - Gabryśka, idź na prawo, Jacek idź prosto. Ja idę w lewo – powiedział Waldek. Gabrysia z bronią w ręku weszła do pokoju niezbyt ciekawego. Śmierdziało od tytoniu i wódki.

 - Menele – westchnęła. Przeszła do następnego. Obeszła oba pokoje kilka razy. Zerknęła nawet do szafy.

 - Tutaj nikogo nie ma – powiedziała i odwróciła się od drzwi drugiego pokoju.

 - Jesteś tego pewna? – Powiedział mężczyzna. Typowy Rosjanin. Stał za nią z bronią. Ona swoją również trzymała, ale nie miała siły by strzelić.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Poczatek Szarego Szeregu c.d 35

poniedziałek, 29 listopada 2010 21:04

Część 36.

 

 Marysia przyszły z Zosią do nowego mieszkania.

 - No Zośka, witam – powiedziała Marysia.

 - Cudnie, że jesteśmy razem, nie? – Zapytała Zosia.

 - No pewnie! Jakieś zasady?

 - Tak!!! Kuchnia jest moja, piec, blat itd. Itp. Twoje jest tylko zmywanie, hihi.

 - Zocha Samocha, co dzieci nie kocha!

 - Chodź na spotkanie, radzę ci! Mniej gadaj, a więcej rób. Ta odważna, co ma pecha! Chacha

 - Skąd to znasz?

 - Od… któregoś z twoich kolegów.

 Poszły na spotkanie. Nie spotykali się już w Żelaznej Bramie tylko w starej drewutni. Marysia wyskoczyła na wysoki stół i na nim usiadła.

 - Akcją będzie, zabranie Czerwonym dokumentów – powiedział Marian.

 - Co? Mało wam Niemców to jeszcze Rusków w to wciągać chcecie? – Powiedziała Gabrysia.

 - Polska zawsze miała dwóch wrogów.

 - Tak, ale nie za dużo brać ich dwóch na głowę? – Zapytała Helena.

 - A kto powiedział, że dwóch – powiedział Marian. Helena bardzo się zdziwiła, tylko z samymi czerwonymi mają walczyć!

 - Więc na akcję pójdą Jacek, Waldek i Gabrysia.

 „ Znowu ja” – pomyślała sobie Gabrysia.

 - Zaraz zaraz! – Wykrzyknęła Helena – Mamy rozprawić się tylko z czerwonymi?!

 - A co w tym dziwnego? – Zapytał Marian.

 - Nic takiego – Helena przecząco pokręciła głową. Spotkanie się zakończyło. Akcja miała się odbyć o 1435. Była 1214.

 - Zosia kokosia – powiedziała Marysia, gdy wróciły z Zosią do mieszkania.

 - Co ci z tymi przezwiskami? – Zaśmiała się Zosia.

  - Chacha, nic.

 - Skocz na jednej nodze po drewno, bo tu zamarzniemy. W końcu jesień jest!

 - Dobra dobra!!!

 Marysia wybiegła z kamienicy. Zawiał silny mroźny wiatr. Był tak ostry, że Marysia była pewna, że nadejdzie zima. Wskoczyła szybko do piwnicy i zabrała stamtąd kilka drewienek dla Zosi. Gdy już miała wychodzić otworzyły się drzwi od piwnicy. Marysia zamarła, bo myślała, że to Niemcy. Uspokoił ją głos. Kogo? Oczywiście – Aldony.

 - Witaj koleżanko. Co tu robisz? – Zapytała Aldona.

 - Przyszłam po drewno, a ty?

 - Ja również. Wiesz, że mi się wydawało, że płatki śniegu chyba lecą.

 - Serio?

 - No, zaczekaj na mnie przed piwnicą. Dobrze?

 - Dobra.

 Marysia wyszła z piwnicy i naprawdę padał leciutki śnieżek. „Jak Gabrysia pójdzie na akcję w śniegu?” - Pomyślała. Wtedy wyszła Aldona.

 - A nie mówiłam? – powiedziała i  wróciły do swoich mieszkań. Po 1400Gabrysia zaczęła się przygotowywać na akcję.

 - Ubierz czapkę – powiedziała Marysia która towarzyszyła  Gabrysi w przygotowaniach.

 - Po co? – Zapytała Gabrysia

 - No, bo śnieg pada.

 - Tak?


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Początek Szarego Szeregu c.d 34

czwartek, 18 listopada 2010 19:17

Część 35.

 

Helena weszła do nowego mieszkania. Była tam już kołyska, więc od razu położyła w niej dziecko – Lilkę. Obok niej mieszkała Gabrysia. Helena szybko do niej pobiegła.

 - Wiesz, o czym się ostatnio dowiedziałam, ale tak na serio? – Powiedziała Gabrysia.

 - No, gadaj.

 - Beata jest dziewczyną Jacka.

 - Na serio?

 - No, i to już od dawna. I on podobno miał jej się oświadczyć tylko, że mu wojna przeszkodziła. Ale to plotki, więc nie jestem pewna. A plotek nie lubię.

 - Sama teraz plotkujesz Gabrysiu.

 - Fakt, przepraszam.

 - Plotkara…

 Gabrysia mieszkała z Beatą i Julią oraz Czarusiem Mailo, a zdecydowały, że oddadzą go Helenie. Gabrysia miała być siostrą Beaty.

 - Pięknie – powiedziała Gabrysia, gdy wróciła do mieszkania.

 - Co? – Zapytała Beata.

 - Helena nazwała mnie plotkarą! Mnie!

 - Chacha.

 - A co z Aldoną? – Przerwała im Julia.

 - A! Aldona, onaaa, hm… nie wiem – powiedziała Beata.

 - Phi – zaśmiała się Gabrysia.

 - Jak to nie wiesz? – Zapytała Julia. Nagle usłyszały huk. Ktoś wpadł do mieszkania.

 - No i co! Gdzie jest moje mieszkanie? – To była Aldona.

 - Idź do Heleny, może ona cię przyjmie, dobrze? – Zapytała Beata.

 - Acha, pozbywasz się mnie?

 - Nieee, ale nas kojarzą i w ogóle.

 - Dobra, dobra. Niech ci będzie.

 Aldona weszła do mieszkania Heleny.

 - Cześć mała i stara – powiedziała do Lilii i Heleny.

 - Hej Aldonko – odpowiedziała Helena.

 - Mów mi Dona.

 Helena o mało nie parsknęła śmiechem, najpierw stara, teraz mów mi Dona.

 - Oczywiście, przypilnuj chwilę Lilki, zaraz wrócę.

 Helena pobiegła do Marysia.

 - Cześć Maria, znasz Donę, czyli Aldonę.? – Zapytała Helena.

 - Któż by jej nie znał! – Powiedziała ze śmiechem Maria.

  - Dona? – Zapytała Zosia.

 - Tak się przedstawiła – odpowiedziała Helena.

 - Chacha – zaśmiała się Zosia.

 Helena wróciła do siebie.

 - Dona, Dona. Co robisz? – Zapytała Helena.

 - Czytam Lilianie książkę – powiedziała z powagą Aldona.

 - Co to za książka? – Zapytała Helena.

 - Jakaś stara z Lwowa.

 - Czytasz dziecku książki do modlitwy?

 - A widzisz tu jakąś inną?

 - Fakt, nie ma.

 - A to twoje dziecko? Bo nie przypominam sobie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

wtorek, 20 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  1 441  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728    

Archiwum

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Bloog z moimi opowiadaniami i książkami. Piszę o różnych rzeczach... Nie umieszczam w książkach osób prawdziwych, jedynie fikcyjny tzn. zmyslone ;)

O mnie

Jestem zwariowana. Lubię kotki, psy i ryby. Lubię pisać, spiewać, występować i tańczyć.

Statystyki

Odwiedziny: 1441

Wizytówka


justi578

Lubię to